index

Najważniejsze przed wyborem

Howard the Duck z 1986 roku otwiera serię kinowych adaptacji Marvela, na długo przed falą lat dwutysięcznych. Blade w 1998 roku, a potem X-Men w 2000 rehabilitują gatunek, a Iron Man oficjalnie otwiera MCU w 2008 roku. Poniżej szczegółowo prześledzimy tę genealogię.

Zanim Marvel Cinematic Universe stało się globalnym imperium, a jego filmy zebrały blisko trzydzieści miliardów dolarów w światowym box offisie, Marvel już wcześniej po cichu kilka razy zapuszczał się do kina. Wielu fanów sądzi, że wszystko zaczęło się od Iron Mana w 2008 roku. Rzeczywistość jest bardziej złożona i o wiele ciekawsza. Wydawnictwo superbohaterów przeszło dwie dekady chaotycznych eksperymentów, komercyjnych klap i niespodziewanych sukcesów, zanim zbudowało maszynę narracyjną, którą znasz dzisiaj.

Ten artykuł opowiada historię kinowych początków Marvela — od pierwszej katastrofalnej próby aż po narodziny MCU. Zatrzymuje się też przy szczególnym miejscu Spider-Mana w tej genealogii, bo bez niego ekonomiczny przełom lat dwutysięcznych zapewne nigdy by nie nastąpił. Żeby umieścić każdy film w pełnej chronologii, pomocna będzie pełna lista filmów MCU w porządku chronologicznym — daje cenne ramy czasowe i pomaga oddzielić to, co należy do oficjalnego MCU, od tego, co wpisuje się w szerszą historię Marvela.

Howard the Duck (1986): pierwszy film Marvela i historyczna katastrofa

Niewiarygodne, ale prawdziwe: pierwszym filmem opartym na postaci Marvela, który trafił do kin, jest Howard the Duck z 1986 roku. Wyprodukowany przez George'a Lucasa — tak, tego samego George'a Lucasa od Star Wars — pokazuje humanoidalną kaczkę z innej planety, która ląduje na Ziemi i próbuje na niej przetrwać. Film jest całkowitą klapą, i u krytyków, i w kasie. Zarabia ledwie 38 milionów dolarów przy budżecie 37 milionów, a prasa miażdży go z rzadko spotykaną jednomyślnością.

Dlaczego akurat postać tak niszowa jak Howard the Duck? Odpowiedź jest mniej chwalebna, niż mogłoby się wydawać: Marvel nie zdawał sobie jeszcze sprawy z wartości swoich wielkich marek w kinie. Prawa były rozproszone, studia ostrożne, a samo wydawnictwo komiksowe traktowało adaptacje jak drobne produkty poboczne. Howard the Duck jest więc efektem nierównowagi: Lucas chciał eksperymentować, Marvel szukał dodatkowego przychodu, a nikt nie zdawał sobie sprawy, co właściwie sklecono.

Paradoksalnie klapa filmu wyszła Marvelowi na dobre. Pokazała, że bez jasnego zamysłu narracyjnego, bez szacunku dla materiału źródłowego i bez solidnej kontroli twórczej rozbić się może nawet studio tak prestiżowe jak to należące do Lucasa. Ta lekcja została zapamiętana. Wróci dwadzieścia lat później w doktrynie Kevina Feige'a o absolutnej kontroli nad produkcjami MCU.

Inne próby sprzed MCU: od chaosu do nauki

Między Howardem the Duck a Iron Manem Marvel mnoży kinowe próby o bardzo nierównych efektach. The Punisher z 1989 roku, z Dolphem Lundgrenem w roli tytułowej, to cicha porażka pokazywana w niewielu kinach. Captain America z 1990 roku to film o bardzo niskim budżecie, który na kilku rynkach trafia od razu na wideo. Obie próby mają tę samą wadę: dotkliwy brak ambicji i środków.

Pierwszy prawdziwy sukces Marvela w kinie, i u krytyków, i w kasie, przychodzi w 1998 roku wraz z Blade'em, którego dźwiga Wesley Snipes. Film — mroczniejszy, dojrzalszy i bardziej nastawiony na akcję niż wcześniejsze adaptacje — dowodzi, że dorosła widownia jest gotowa zaangażować się w superbohaterów Marvela, o ile idzie za tym jakość. To Blade jest więc prawdziwym punktem zwrotnym, a nie Iron Man. To on udowodnił, że ten model da się sprzedać.

W 2000 roku przychodzą X-Men i potwierdzają ten trend. Marka zapoczątkowana przez Bryana Singera rozciąga się na ponad dwadzieścia lat, dowodząc, że superbohaterowie Marvela udźwigną długą sagę. Potem następuje trzęsienie ziemi: Spider-Man Sama Raimiego z 2002 roku. Film robi furorę w box offisie, na nowo definiuje gramatykę superbohaterskiego blockbustera i na trwałe wpisuje Tobeya Maguire'a w zbiorową wyobraźnię. Żeby zmierzyć wagę tej adaptacji, przydadzą ci się kostiumy Spider-Mana w filmach, symboliczna ewolucja i ukryte sekrety — dają one punkt odniesienia, bo kostium Raimiego z 2002 roku pozostaje jedną z wizualnych ikon gatunku.

Masque Spider-Man - Tobey Maguire

Tobey Maguire: twarz, która ożywiła Marvela w kinie

Maska Spider-Man - Tobey Maguire

Sam Raimi uczynił ze Spider-Mana pierwszą wielką markę Marvela po Blade'zie. Maska Tobeya Maguire'a odtwarza kultowy zarys z 2002 roku — dla fanów, którzy chcą mieć kinowy przełom tego studia na wyciągnięcie ręki.

99,90 €129,90 €

Zobacz maskę Tobeya Maguire'a →

Iron Man (2008): oficjalny start MCU

Choć wcześniej wyszło już kilka filmów Marvela, to Iron Man — wyreżyserowany przez Jona Favreau i dźwigany przez Roberta Downeya Jr. — jest oficjalnie pierwszym filmem Marvel Cinematic Universe. Tym, co zmienia się wraz z Iron Manem, nie jest jakość adaptacji, tylko całościowy zamysł narracyjny. Po raz pierwszy Marvel Studios zapowiada, że zbuduje połączone uniwersum kinowe, w którym każdy film wpisuje się w szerszy fresk. Ta ambicja przeobraża gramatykę blockbustera.

Wybór Iron Mana na punkt wejścia był zakładem. W tamtym czasie Tony Stark nie jest najbardziej znanym bohaterem Marvela. Spider-Man i X-Men mają własne marki w innych studiach. Captain America i Hulk są w przychodzie. Iron Man ma za to wolne prawa kinowe — i to ta prawna dostępność, bardziej niż popularność, stawia go na pierwszej linii. Żeby zgłębić znaczenie Tony'ego Starka w szerszej mitologii, przyda ci się relacja Petera Parkera i Tony'ego Starka, między ojcostwem a toksyczną współpracą — daje ona ramy, bo Stark staje się kinowym mentorem, jakiego Peter nigdy nie miał w klasycznych komiksach. Żeby pójść dalej w tym temacie, zobacz też Kosmiczny Spider-Man (Captain Universe): kiedy Spider-Man odziedziczył Uni-Power i stanął do walki z Tri-Sentinelem.

Sukces Iron Mana przerasta wszelkie prognozy. Film robi furorę, Robert Downey Jr. staje się ikoną, a Kevin Feige dostaje mandat do zbudowania połączonego uniwersum, które sobie wymyślił. Bez sukcesu Iron Mana MCU w znanej nam postaci by nie powstało. Bez sukcesu Spider-Mana w 2002 roku Iron Man zapewne nigdy nie dostałby swojego budżetu. Genealogia jest jasna: Blade otworzył drzwi, Spider-Man je poszerzył, a Iron Man urządził dom.

Zapomniane seriale i filmy telewizyjne Marvela z lat 70. i 80.

Jeszcze przed filmami kinowymi Marvel eksperymentował na potęgę w telewizji. Captain America doczekał się dwóch filmów telewizyjnych w 1979 roku — mało pamiętnych, ale ważnych historycznie. Doctor Strange ma własną adaptację telewizyjną w 1978 roku. Spider-Man dostaje serial aktorski w latach 1977-1979, w którym Nicholas Hammond nosi czerwony kostium przed amerykańską widownią poznającą bohatera po raz pierwszy z krwi i kości.

Najbardziej znaczącym serialem tamtej ery pozostaje L'Incroyable Hulk, emitowany od 1978 do 1982 roku, z Billem Bixbym w roli Bruce'a Bannera i Lou Ferrigno jako Hulkiem. Ten serial, mimo ograniczonych środków, dowodzi, że szeroka publiczność potrafi zaakceptować superbohaterów w amerykańskiej telewizji. Przygotowuje grunt narracyjny dla przyszłych adaptacji kinowych i utrwala myśl, że superbohater może być bohaterem pasma prime time, a nie tylko postacią dla dzieci.

Te filmy telewizyjne i seriale cierpią na śmiesznie małe środki w porównaniu z dzisiejszymi standardami. Ale odegrały decydującą rolę: utrzymały markę Marvel przy życiu w wyobraźni szerokiej publiczności przez dekady, gdy kino wciąż kręciło nosem na gatunek superbohaterski. Bez tej telewizyjnej ciągłości kinowe przebudzenie lat dwutysięcznych budowałoby się wolniej. Żeby zobaczyć, jak kostiumy zmieniły się od tych sklecanych na kolanie dekad, pomocne będą alternatywne wersje Venoma w multiwersum — dają one wizualny punkt odniesienia: paleta się wysubtelniła, ale DNA zostało.

Affiche Peinture sur Toile The Amazing Spider-Man 2

Kinowe dziedzictwo Spider-Mana u ciebie w domu

Obraz na płótnie The Amazing Spider-Man 2

Amazing Spider-Man 2 to ostatni etap przed wejściem Spider-Mana do MCU. Ten obraz na płótnie oddaje kinową estetykę tej przełomowej ery — świetny do biura, sypialni albo kolekcji fana.

22,90 €

Zobacz obraz Amazing →

Trudny kontekst dla Marvela przed MCU

Żeby zrozumieć, dlaczego droga od Howarda the Duck do Iron Mana zajęła dwadzieścia dwa lata, trzeba znać sytuację finansową Marvela w latach 90. Wydawnictwo komiksowe ociera się o bankructwo w 1996 roku i ratuje się wyłącznie awaryjną sprzedażą praw filmowych do swoich głównych marek. Spider-Man trafia do Sony. X-Men, Fantastic Four i Daredevil trafiają do studia Fox. Hulk, Punisher i Ghost Rider przechodzą przez inne studia. Marvel, właściciel postaci, nie kontroluje już ich adaptacji.

To prawne rozproszenie tłumaczy, dlaczego MCU buduje się wokół postaci takich jak Iron Man, Thor czy Captain America, a nie wokół wielkich gwiazd, czyli Spider-Mana i X-Men. Marvel Studios po prostu nie miało już prawa wykorzystywać ich w kinie. To ograniczenie stało się atutem: zmusiło studio do pogłębienia postaci drugoplanowych, które stały się nowymi światowymi gwiazdami.

Drugi wymiar kontekstu sprzed MCU to postrzeganie kulturowe. Przed 2008 rokiem superbohaterowie w kinie uchodzą jeszcze za gatunek popularny, ale mało prestiżowy. Studia inwestują mniej, aktorzy podejmują mniejsze ryzyko, krytycy oceniają z wyższością. Sukces MCU zmienia tę gramatykę — dziś zagranie u Marvela nie jest już karierowym kompromisem, tylko wyczekiwanym etapem. Żeby zrozumieć, jak ta kulturowa mutacja przysłużyła się także Spider-Manowi, ciekawe jest pytanie: czy Spider-Man potrzebuje dziś MCU, żeby istnieć — odpowiedź brzmi: nie, i to właśnie stanowi o jego wyjątkowości.

Dlaczego powrót do początków naprawdę się liczy

Powrót do pierwszego filmu Marvela to nie tylko ćwiczenie z historycznej ciekawości. To także sposób na zrozumienie, jak studio działa dzisiaj. Doktryna MCU — połączone uniwersum, centralna kontrola twórcza, marketing transmedialny — nie spadła z nieba. Narodziła się z obserwacji wcześniejszych porażek. Howard the Duck nauczył Marvela, czego unikać. Blade pokazał, co może zadziałać. Spider-Man udowodnił potencjał komercyjny. Iron Man wprowadził doktrynę.

Ta chronologia jest zarazem historią kulturowej ewolucji superbohaterów. Przed Howardem the Duck superbohaterowie w kinie byli jeszcze niemal wyłącznie kinem klasy B. Po MCU dominują światowe box office'y. Ta przemiana, która zajmuje trzy dekady, to jeden z największych kulturowych przewrotów XXI wieku. A zaczyna się, niemal komicznie, od filmu o kaczce.

Pierwszy bohater Marvela w komiksach: kim naprawdę był?

Jeśli cofniemy się przed kino, pytanie o początki Marvela dotyczy także komiksów. Marvel — który nie nazywał się jeszcze Marvel, tylko Timely Comics — wydaje swój pierwszy zeszyt w 1939 roku. Gwiazdą tej pierwszej publikacji jest Human Torch, oryginalna wersja André Coulsona, syntetyczny człowiek, który samoczynnie staje w płomieniach. Ta postać jest dziś niemal zapomniana, ale to pierwszy protagonista tego, co stanie się stajnią Marvela.

Zaraz potem pojawia się kilku innych bohaterów: Namor, Książę Mórz, Captain America w 1941 roku i cała fala patriotów-mścicieli związanych z amerykańskim wysiłkiem wojennym. Ci bohaterowie wyznaczają złoty wiek komiksu — okres, w którym wydawcy publikują w szaleńczym tempie, by odpowiedzieć na potrzebę ucieczki od rzeczywistości u publiczności zmobilizowanej przez drugą wojnę światową. Żeby umieścić złoty wiek w całej ewolucji Spider-Mana, pomocna będzie pełna historia Spider-Mana, od Petera Parkera po Spider-Verse — daje ona ramy, bo bohater z 1962 roku jest bezpośrednim spadkobiercą tych zapomnianych pionierów.

Captain America i złoty wiek patriotycznych bohaterów

Jeśli Human Torch jest chronologicznie pierwszym bohaterem Marvela, to Captain America jest najważniejszy kulturowo. Stworzony przez Joego Simona i Jacka Kirby'ego w marcu 1941 roku — dziewięć miesięcy przed przystąpieniem Stanów Zjednoczonych do wojny — Steve Rogers zostaje pomyślany jako moralna broń przeciw faszyzmowi. Okładka pierwszego zeszytu pokazuje go, jak uderza Adolfa Hitlera w twarz. Zeszyt sprzedaje się w milionie egzemplarzy w kilka tygodni.

Captain America to prototyp superbohatera zaangażowanego politycznie. Ten aktywistyczny wymiar przenika całą dalszą mitologię Marvela — łącznie z niedawnymi wątkami, w których Steve Rogers mierzy się z autorytarnymi zapędami własnego rządu. Żeby porównać Captaina America z innymi pionierskimi postaciami, warto zajrzeć do materiału Avengers Doomsday i rola Spider-Mana wobec Doctora Dooma w MCU — daje on narracyjny punkt odniesienia: mitologia Avengers zbudowała się na fundamentach położonych przez Captaina w 1941 roku.

Drugi ciekawy sposób czytania Captaina America to jego zdolność do wymyślania się na nowo. Steve Rogers zniknął w lodzie w czasie wojny, wrócił w latach 60., został zabity w Civil War i wrócił jeszcze raz. Ta narracyjna odporność czyni z niego jednego z nielicznych bohaterów Marvela, którzy przeszli przez wszystkie ery wydawnicze, ani razu się nie starzejąc.

Narodziny Spider-Mana, legendarnego bohatera, w 1962 roku

Po złotym wieku patriotycznych bohaterów Marvel przechodzi w latach 50. okres zastoju, naznaczony spadkiem sprzedaży i lękiem wokół czytania komiksów przez dzieci. Przełom przychodzi ze Stanem Lee i Steve'em Ditko, którzy na początku lat 60. wymyślają gramatykę superbohatera na nowo, wychodząc od rewolucyjnego założenia: a gdyby bohaterem był zwyczajny nastolatek, który wątpi, płacze i zawodzi?

Odpowiedź na to pytanie daje początek Spider-Manowi w sierpniu 1962 roku, w Amazing Fantasy #15. Peter Parker nie jest idealnym żołnierzem jak Captain America. Nie jest bogiem jak Thor. Nie jest miliarderem jak Tony Stark. To nieśmiały, mało lubiany licealista, który budzi się z mocami i musi nauczyć się ich używać bez żadnego wzorca. To radykalne człowieczeństwo przeobraża branżę komiksową. Żeby zgłębić, jak to założenie przenika całą mitologię Spider-Mana, niezbędna okaże się podwójna tożsamość Petera Parkera, bohatera rozdartego między zwykłym życiem a odpowiedzialnością.

Sukces Spider-Mana szybko przewyższa sukces wszystkich innych bohaterów Marvela. W kilka lat Peter Parker staje się sztandarową postacią wydawnictwa. Ta popularność wybucha w telewizji w latach 60., w radiu, w kreskówkach, a potem oczywiście w kinie od lat dwutysięcznych. Żeby zmierzyć tę wielokanałowość, warto poznać rodziców Petera Parkera i ich mało znaną historię — to rzadko eksplorowany kąt widzenia tej postaci.

Dlaczego Spider-Man stał się absolutną ikoną multiwersum Marvela

Żaden inny bohater Marvela nie ma takiej przenikliwości kulturowej jak Spider-Man. Tę dominację tłumaczą trzy strukturalne czynniki.

Czynnik pierwszy: dostępność. Spider-Mana może zagrać każdy — nastolatek, dorosły, kobieta, mężczyzna, każde pochodzenie. Ta narracyjna plastyczność pozwala marce odnawiać się bez przerwy, nie łamiąc jej DNA. Żeby zgłębić tę plastyczność, pomocny będzie Spider-Verse wytłumaczony prosto — wszystko się rozjaśnia: każde wcielenie jest pełnoprawnym Spider-Manem.

Czynnik drugi: głębia emocjonalna. Tam, gdzie innych bohaterów definiuje siła, Spider-Mana definiuje jego wrażliwość. Ta emocjonalna osobliwość przenika wszystkie media — komiksy, filmy, gry wideo, seriale. Zapewnia wierność publiczności, jakiej nie dorówna żaden potężniejszy bohater. Żeby zmierzyć tę głębię w czasie, pomocne będą kluczowe momenty, w których Peter omal nie porzucił swojej roli — to użyteczny punkt odniesienia.

Czynnik trzeci: moment. Spider-Man rodzi się tuż przed eksplozją marketingu transmedialnego. Przy każdej zmianie w branży — telewizja lat 70., gry wideo lat 90., blockbustery lat dwutysięcznych, streaming lat 20. XXI wieku — dostaje ważną adaptację. Ta stała obecność buduje międzypokoleniową pamięć zbiorową, jakiej żaden inny bohater Marvela nie ma w tym samym stopniu.

T-Shirt Série Animée Marvel Spider-Man

Telewizyjne dziedzictwo zapomnianych dekad

Koszulka z serialu animowanego Marvel Spider-Man

Przed MCU to telewizja utrzymała markę Marvel przy życiu. Ta koszulka z serialu animowanego podejmuje estetykę kreskówek z dekad sprzed Iron Mana — dla fanów, którzy cenią telewizyjne korzenie Spider-Mana.

29,90 €

Zobacz koszulkę z serialu animowanego →

Podsumowanie: stopniowa ewolucja ku kinowemu imperium

Od Howarda the Duck w 1986 roku do Avengers Endgame w 2019 roku Marvel przeszedł drogę, do jakiej niewiele studiów może się przyznać. Trzy dekady prób, porażek, sukcesów i wymyślania się na nowo. Ta wydawnicza długowieczność jest równie rzadka, co pouczająca: dowodzi, że żadne kulturowe imperium nie buduje się po linii prostej.

Pierwszym filmem Marvela nie jest Iron Man. Jest nim Howard the Duck — porażka bez wymówek, która nieświadomie położyła pierwsze cegły. Ten niuans zmienia odczytanie MCU: to nie triumf genialnego studia, tylko zwieńczenie trzydziestu lat nagromadzonych nauk. Jeśli chcesz przedłużyć tę eksplorację, masz dwa tropy: Avengers Secret Wars i rola Spider-Mana — żeby zrozumieć, dokąd zmierza dziś ta marka — oraz Tobey Maguire, Andrew Garfield i Tom Holland razem w Avengers Doomsday — żeby zobaczyć, jak Spider-Man, najstarszy z bohaterów, znajduje się w sercu kinowej przyszłości Marvela.

Jedno jest pewne: dopóki Marvel będzie produkował filmy, cień tych trzydziestu lat sprzed MCU wciąż będzie się kładł. A każda nowa adaptacja poniesie w sobie, świadomie albo nie, cząstkę Howarda the Duck, Blade'a, Sama Raimiego i Jona Favreau. To także jest kinowe imperium — pamięć, która nigdy nie zaciera się do końca.

1 komentarz

  • mario

    mario

    Devo contraddirvi, ci sono stati tre film dedicati a “l’uomo ragno” realizzati fra il 1978 e il 1979. Howard NON è il primo personaggio Marvel apparso sugli schermi.

zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Pamiętaj, że komentarze muszą zostać zatwierdzone przed publikacją

🕸️ Odkrywaj dalej uniwersum Spider-Mana